


Dzisiaj w terrarium naszych Gekonów Lamparcich odbył się wielkie sprzątanie. Prawdę mówiąc same przygotowania trwały już od wczoraj... Na początku trzeba było przygotować piasek. Po znalezieniu odpowiednio drobnego i czystego najpierw go wypłukaliśmy porządnie... Trochę to czasochłonne zajęcie ale po płukaniu pozbywa się z piasku najbardziej lotnych części... tych co pylą... Po wypłukaniu całość przełożyliśmy na blachę, która została umieszczona w piekarniku na godzinę w 200°C. Po wyprażeniu i jednoczesnym wysuszeniu zostawiliśmy wszystko do dnia dzisiejszego aby wystygł... Dzisiaj już zimny piasek został przez nas przesiany przez drobne sitko (takie do herbaty z drobną siatką) po takich zabiegach nasz produkt finalny jest niegroźny dla Gekonów lamparcich i można go wzbogacić o wapń (starta w młynku elektrycznym muszla wewnętrzna mątwy- sepii potocznie zwana sepią) oraz o witaminy... Takie gotowe specjalnie dla gadów... Zauważyliśmy, że dostarczanie witamin i wapnia gekonom najlepiej wychodzi taka metodą. Kiedy Mirra i Luana miały witaminy czy sepię na spodeczku to unikały ich jak ognia... Tak samo się działo z karmówką obtaczaną w witaminach i wapniu... A tu i tak nasze gekony lamparcie jedzą piasek (szczególnie po twardszych pokarmach takich jak świerszcze, szarańcze czy koniki polne) więc niech z tego będzie jakiś pożytek...
Po tych wszystkich przygotowaniach Mirra i Luana poszły na spacer, a ja zająłem się usuwaniem starego piasku... czyszczeniem na mokro ścian i podłogi terrarium... Również sprzęt taki jak domek pseudo-kamienny, kamienie i poidło zostały porządnie wyszorowane... Gdy już w terrarium wyschło wszystko, a właściwie podeschło, wsypałem na podłogę świeżutki piasek... Tym razem piasek w terrarium jest o wiele drobniejszy niż poprzedni i ładniejszy... Co na to Luana i Mirra? No jak zwykle na początku obserwacja, próbowanie wszystkiego... obejście wszystkich kryjówek... dokładnie mówiąc prawdziwa inspekcja... Chyba im się spodobało bo jadły po sprzątaniu bez żadnych oporów, a zwykle kiedy są zaniepokojone raczej nie zwracają uwagi na posiłek... W tej chwili siedzą na półkach i obserwują co ja porabiam...